Sekwestracja CO2, czyli wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla

03/2012 - 2.10.2012

Sekwestracja CO<sub>2</sub>, czyli wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla

Kilka dziesięcioleci temu wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla (skrót ang. CCS) jawiło się jako przełomowa technologia, która umożliwi opalanie elektrowni paliwami kopalnymi bez wyrządzania dalszych szkód środowisku. Jednak pracom nad sekwestracją CO2 od początku towarzyszą niespełnione nadzieje i zawiedzione obietnice.

W teorii technologia CCS umożliwia wychwytywanie, transportowanie i zatłaczanie dwutlenku węgla pod ziemię, gdzie jest on bezpiecznie składowany i nie przedostaje się do atmosfery. W praktyce powstrzymanie emisji dwutlenku węgla z paliw kopalnych, wykorzystywanych do produkcji energii jak i w innych celach przemysłowych, okazuje się bardzo trudne i drogie.

Choć niektóre z procesów związanych z wychwytywaniem i magazynowaniem dwutlenku węgla wykorzystuje się z powodzeniem na przykład przy wydobyciu gazu ziemnego, skonstruowanie zintegrowanego systemu umożliwiającego sekwestrację CO2 na skalę przemysłową na przykład w elektrowniach opalanych paliwami kopalnymi wciąż należy do przyszłości. Pomimo wielu zachęt stwarzanych przez państwa na całym świecie, dążących do opracowania technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla, wiele prac projektowych nigdy nie wyszło poza deskę kreślarską ze względu na ogrom nakładów inwestycyjnych i niepewność przyszłych zysków. Projekty, nad którymi wciąż trwają prace, wymagają olbrzymiego wsparcia ze strony państwa, i nie ma pewności, że zainwestowane środki kiedykolwiek się zwrócą.

Spośród ośmiu zaawansowanych projektów większość znajduje się w Ameryce Północnej, a jeden doczekał się już realizacji w elektrowni węglowej w kanadyjskiej prowincji Saskatchewan, gdzie planuje się rozpoczęcie wychwytywania dwutlenku węgla do 2014 r.

W Europie planowano, że do połowy obecnego dziesięciolecia powstanie od 10 do 12 projektów CCS. Miały w tym pomóc wielkie subsydia, na które przeznaczano część dochodów z europejskiego systemu ograniczania emisji i handlu uprawnieniami do nich (kontyngent zezwoleń na emisje), jednak opóźnienia we wdrożeniu systemu spowodowały przesunięcie wszystkich terminów o kilkanaście lat.

Unia Europejska ustanowiła fundusz o wartości około 3 mld euro, którego celem miało być stworzenie zachęt dla firm europejskich do opracowania opłacalnych ekonomicznie technologii CCS, ale finansowanie projektów uzależniono od wartości jednostki emisji, która na przestrzeni dwóch lat od daty powstania projektu spadła o ponad 50 procent. Obecnie o dofinansowanie z funduszu, który wynosi około 1,5 mld euro, ubiega się osiem projektów, w tym: elektrownia Yorkshire w Anglii, zajmującej pierwsze miejsce pod względem ilości przedłożonych projektów, elektrownia Bełchatów oraz projekt Zielony Wodór w Holandii. Komisja Europejska oznajmiła, że w ramach obecnej puli na dofinansowanie mogą liczyć dwa lub trzy projekty. Oznacza to, że wiele projektów z całej Europy musi czekać na ewentualne nowe środki finansowe z funduszu. Komisja poinformowała, że planuje podjęcie decyzji w sprawie przyznania dofinansowania do końca bieżącego roku i, że poprosi kraje członkowskie o potwierdzenie projektów na początku października 2012 r. Projekty będą bowiem wymagały dodatkowego wsparcia państw, pomimo że od momentu wybuchu kryzysu finansowego borykają się one z problemami budżetowymi. I tak rząd Wielkiej Brytanii rozpisał w ubiegłym roku konkurs o wartości 1 mld funtów na opracowanie komercyjnej technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla, a projekt ten znalazł się w budżecie po przeglądzie, jaki rząd podjął w celu racjonalizacji wydatków budżetowych.

Pomijając na chwilę kwestie finansowania wydatków kapitałowych, do rozwiązania pozostaje również problem kosztów związanych z wykorzystywaniem technologii CCS w szeroko rozumianym przemyśle energetycznym. Nie ulega wątpliwości, że elektrownie wyposażone w technologię wychwytywania i składowania dwutlenku węgla nie będą w stanie konkurować z elektrowniami konwencjonalnymi. Elektrownie będą wyposażane w technologię sekwestracji CO2 tylko wtedy, gdy cena tony emisji dwutlenku węgla osiągnie odpowiedni poziom. Oblicza się, że aby projekty wychwytywania i składowania dwutlenku węgla były opłacalne, cena za tonę dwutlenku węgla w Europie powinna wynosić przynajmniej 80 euro. Obecnie cena jednostki emisji dwutlenku węgla wynosi tylko około 8 euro za tonę.

Kolejnym poważnym problemem, przed jakim stoi technologia sekwestracji CO2 jest brak światowego konsensusu w sprawie emisji dwutlenku węgla. Miliardy euro wydawane w Europie i Ameryce Północnej na wdrożenie nowej technologii pójdą na marne, jeśli w krajach rozwijających się, takich jak Indie i Chiny, każdego roku nadal będą powstawać setki nowych elektrowni węglowych. Załamanie się ostatnich rozmów na temat przeciwdziałania zmianom klimatycznym jasno pokazuje, jak trudne będzie osiągnięcie zgody w skali całego świata. Nie brak jednak i optymistycznych sygnałów: Chiny zobowiązały się wybudować pokazowe elektrownie wykorzystujące technologię sekwestracji CO2.

Tak więc droga, przed jaką stoi technologia wychwytywania i składowania dwutlenku węgla, jest zawiła. Wydaje się jednak, że rządy państw na całym świecie zaczynają dostrzegać, że zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do katastrofalnych w skutkach następstw i, że nasza cywilizacja wymaga dużej ilości energii ze źródeł kopalnych. Technologia sekwestracji CO2 umożliwi nam zachowanie przynajmniej częściowej równowagi pomiędzy naszymi rozbieżnymi potrzebami.

Stephen Hough,
analityk rynku
New World Resources
shough@nwrgroup.eu